Polski pod lupą

# „Polski” pod lupą

Święta , święta i po świętach...takim powiedzeniem podsumowujemy kończący się świąteczny czas. Coraz rzadziej, niestety, sięgamy do powiedzonek, zwrotów, a zwłaszcza przysłów. Przez wieki były one mądrością narodów.  Są krótkimi  zdaniami, które obrazowo, często metaforycznie wyrażają  jakąś  mądrość, pouczenie, radę czy ostrzeżenie. Kształtowały się w tradycji ludowej jako owoc doświadczeń pokoleń lub wywodzą się ze źródeł literackich. Przysłowia stanowią więc skarbnicę pouczeń dotyczących postępowania w wielu życiowych sytuacjach. Niektóre, zwane sentencjami, złotymi myślami, mają źródła starożytne, łacińskie. Te rodzime często w obrazowaniu odwołują się do obserwacji zjawisk przyrody czy świata zewnętrznego, czyniąc przekaz bardziej precyzyjnym. Szkoda, że coraz mniej korzystamy w wypowiedziach z przysłów, gdyż  wzbogacają  i uatrakcyjniają mowę. Nie używając tego środka, nie rozumiemy znaczenia wielu porzekadeł, zaczynają one  stawać się martwe.
Niełatwo jest jednoznacznie określić, które z tych myśli mądrościowych są przysłowiami, a które sentencjami. Słownikowe definicje podpowiadają takie ujęcia:

  • aforyzm – „krótkie, zwięzłe powiedzenie, błyskotliwe sformułowane, zawierające jakąś myśl filozoficzną, naukę moralną lub życiową”
  • maksyma – „zwięźle sformułowana myśl filozoficzna lub etyczna zawierająca pewną zasadę postępowania”
  • porzekadło – „utarte powiedzenie, rodzaj przysłowia; sentencja, maksyma”
  • powiedzenie – „krótka, zwięzła wypowiedź zawierająca jakąś myśl ogólną, morał itp.”
  • przysłowie – „krótkie zdanie, utrwalone w tradycji ustnej, wyrażające jakąś myśl ogólną: wskazówkę, przestrogę”
  • sentencja – „zwięźle sformułowane zdanie zawierające ogólną myśl o charakterze moralnym lub filozoficznym”

Widać jasno, że wszystkie one są wyrazami bliskoznacznymi, niekiedy różnią się drugorzędnymi cechami. Łączy je: lapidarność, metaforyczny i uogólniający charakter, dydaktyzm (morał, pouczenie, wskazówka, przestroga itp.).Wiele jest wyróżników określających przysłowie. Ostatecznie to tradycja decyduje o tym, że za przysłowia uznawane są zwroty, które  z punktu widzenia uznawanych  kryteriów wcale nimi nie są.

Oto kilka przykładów przysłów. Może  włączycie je do swojego repertuaru?

Fortuna kołem się toczy.

Ta sentencja mówi o zmienności losu. W każdej chwili niespodziewanie nasza sytuacja życiowa może się diametralnie zmienić na dobre lub na złe. Korzenie tej maksymy sięgają do starożytnego Rzymu. Fortuna to mitologiczna bogini przeznaczenia. Często jej postać przedstawiano z kołem. Bardzo chętnie używamy tego powiedzenia, a jego polskim „ odpowiednikiem” jest porzekadło: Raz na wozie, raz pod wozem.

Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
To przysłowie ma pochodzenie biblijne, jest bardzo popularne i  czytelne. Stanowi przestrogę, by nie cieszyć się przedwcześnie z efektu jakiegoś działania czy z jakiejś korzystnej  sytuacji,  bo może jeszcze wszystko się zmienić i będziemy rozczarowani. Podobne przesłanie zawierają inne porzekadła, również obrazowo ukazujące sytuację zbyt pośpiesznej radości z osiągnięcia jakiegoś celu:
Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.
Nie dziel skóry na niedźwiedziu.

Dość popularne są dwie złote myśli odwołujące się do czasu. Chyba nie trzeba wyjaśniać ich znaczenia. Są często używane i celnie wyrażają nasze myśli i odczucia:

Czas leczy rany.
Czas to pieniądz.

Myślę, że każdy słyszał lub mówił komuś prawdę o tym, że doskonałość osiąga się dzięki wysiłkowi i systematyczności. Wtedy zapewne wykorzystywane było znane przysłowie:
Ćwiczenie czyni mistrza.
Również  ta mądrość życiowa ujęta w formę popularnego powiedzenia powinna być każdemu dobrze znana. Warto wracać do nauki w nim zawartej, iż  to czego się nauczymy w  dzieciństwie pozostają nam na całe życie. Dotyczy to  wiedzy, umiejętności,  ukształtowanych postaw, nawyków i cech  charakteru. Pamiętajmy więc:
Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
Współcześnie bardzo nam trudno zachować umiar w wielu dziedzinach życia.  Zapewne  stosowanie zasady złotego środka zawsze było trudne, stąd wzięło się to przysłowie, które może być użyte w wielu sytuacjach:
Co za dużo, to nie zdrowo.
Dzisiaj w dobie globalizacji wydaje się, że wszędzie na świecie  jest tak samo. Zapewne wiele zjawisk kulturowych czy obyczajów uległo unifikacji, ale jednak w  każdym zakątku świata, w danym regionie jest coś niepowtarzalnego, wyróżniającego - co wywodzi się z miejscowej  tradycji. Także w  naszych rodzinach pielęgnujemy od pokoleń tradycje, które mogą być nieznane, a nawet  niezrozumiałe dla innych. Niekiedy możemy być bardzo zaskoczeni jakąś sytuacją. Wtedy przydaje się powiedzenie: 
Co kraj, to obyczaj.
Kiedy nie ma kontroli nad podwładnymi lub podopiecznymi, to lekceważą oni obowiązki i zadania.  Sytuację tę doskonale wyraża powiedzenie:
Gdy kota nie ma, myszy harcują.
Jeśli robi się coś zbyt szybko, najczęściej nie wychodzi to  nam na dobre. Można wówczas zastosować porzekadło:
Co nagle, to po diable.

Z kolei szybka decyzja w sprzyjających okolicznościach gwarantuje powodzenie działania. Trafnie ujmuje to przysłowie:
Kuć żelazo, póki gorące.

 Mądrą i szlachetną zasadę życiową  przypomina kolejne powiedzenie, iż należy docenić i nie krytykować czegoś, co otrzymuje się w prezencie. Brzmi ono tak:
Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

 Warto pamiętać o  prawidłowości, iż kogo rzadko się widzi, tego łatwo zapominamy. Tę prawdę ukazuje powiedzenie:
Co z oczu, to z serca.

 Pamiętajmy, że  rzecz  pozyskana w nieuczciwy sposób nie przynosi korzyści. Na pewno słyszeliście  już  to pouczenie:
Kradzione nie tuczy.

Biblijny rodowód ma myśl, że jeśli ktoś próbuje kogoś skrzywdzić, to najczęściej sam zostaje ofiarą w taki sam sposób, ponieważ  wyrządzone komuś zło powraca do nas. Ta sentencja brzmi znajomo:
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
Podobne znaczenie ma rodzime powiedzenie:
Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.

Niezwykle ważna życiowo jest rada, by zamiast uczyć się na własnych błędach, spytać o opinię mądrzejszych. Zawiera się ona w prostej konstrukcji:
Kto pyta, nie błądzi.

To ostatnie pouczenie można sparafrazować: Kto zna przysłowia i  zawartą w  nich mądrość, ten nie błądzi.

 

 

# „Polski” pod lupą

Zbliża się Wielkanoc. Wkrótce będziemy przeżywali te ważne i piękne święta. Proponuję poznać je od strony językowej, zanim będziemy je celebrować, a wcześniej wysyłać bliskim życzenia. Rozumiejąc znaczenie i pochodzenie nazewnictwa, głębiej wejdziemy w symbolikę wydarzeń i zwyczajów, a także unikniemy wpadek ortograficznych i fonetycznych.
Najpierw  pod lupą polonisty znajdzie się samo słowo Wielkanoc, które piszemy wielką literą. To zrost, czyli połączenie wyrazowe, którego części składowe zatraciły swoją niezależność znaczeniową. Kiedy nazwie Wielkanoc towarzyszy rzeczownik święta, wtedy zachowuje się on jak słowo pospolite i nie oddaje się go wielką literą, lecz  pisze się święta Wielkanocy lub święta Wielkiejnocy.
Jeżeli zastosujemy  formę opisową, składającą się z rzeczownika święta i przymiotnika wielkanocne, wówczas wszystko powinno być napisane małymi literami, gdyż nie jest to nazwa własna, ale ostatnio dopuszczalna jest już oboczność Święta Wielkanocne, ze względów uczuciowych.
Możliwy jest także zapis: Wielka Noc bądź święta Wielkiej Nocy( jest to już jednak forma rzadka).
Ciekawostką jest to, iż Wielkanoc jest takim zrostem, w którym pierwszy człon występuje w dwóch formach – odmiennej i nieodmiennej: święta Wielkanocy i Wielkiejnocy, Wielkanocą i Wielkąnocą.
Pamiętajmy, że przymiotnik  utworzony od  nazwy Wielkanoc to - wielkanocny (nie: wielkonocny).

 Wyłącznie wielką literą piszemy nazwy dni świątecznych: Niedziela Wielkanocna, Poniedziałek Wielkanocny. Zasada ta dotyczy ostatnich dni Wielkiego Tygodni, gdyż Wielki Czwartek, Wieki Piątek, Wielka Sobota są także nazwami  świąt, ale utworzone od nich  przymiotniki zapisujemy: wielkotygodniowy, wielkoczwartkowy, wielkopiątkowy, wielkosobotni.

 W kontekście Wielkanocy często  pojawia się  w życzeniach świątecznych zwrot: wesołego Alleluja!  Oznacza  on wówczas: wesołych świąt Wielkiejnocy!

 Wielkanocy towarzyszą liczne obrzędy i zwyczaje, których nazwy należy pisać małą literą. Dlatego poprawny ich zapis to: święcenie  palemki wielkanocnej, malowanie pisanek czy koszyk ze  święconką.

Bardzo interesujący pod względem etymologicznym, fonetycznym i ortograficznym jest obyczaj  dyngusa lub śmigusa-dyngusa (pisownia zestawienia równorzędnego z łącznikiem bez spacji), który  należy do tradycji  Poniedziałku Wielkanocnego, czyli  lanego poniedziałku.
Wyrażenie śmigus-dyngus dzisiaj  brzmi  bardzo swojsko, ale ukształtowało się  pod wpływem niemieckiego wyrazu. Początkowo funkcjonowało jako samodzielne słowo szmigurst, szmigust nazywające czynność smagania rózgą w Wielkanoc. Następnie ukształtował się  rzeczownik śmigus (w polskim  brzmieniu), dodatkowo oznaczając polewanie wodą. Później dodany został  spolszczony człon dyngus (niem. Dingus - wykup) i tak zaczęło  funkcjonować w polszczyźnie określenie śmigus-dyngus  w znaczeniu wykupywanie się, dawanie prezentów chłopcom, chodzącym po domach z życzeniami i pieśniami. Do dzisiaj stanowi ono  nazwą popularnego obrzędu. Oczywiście, powinno się  mówić: śmigus-dyngus, a nie śmingus-dyngus (wersja niepoprawna, być może  powstała  pod wpływem drugiego członu wyrażenia - dyngus). Pamiętajmy również, że należy odmieniać obydwa wyrazy. Uwaga, w dopełniaczu możliwe są oboczne postacie: śmigusa-dyngusa i śmigusu-dyngusu.

Pascha, to słowo także łączy się ze  Świętami Zmartwychwstania Pańskiego. Zapis dużą literą oznacza święto, małą zaś – pyszną  świąteczną potrawę. Warto zapamiętać, że w celowniku i miejscowniku l.poj. słowo to ma formę passze.

Pięknych, radosnych i niosących nadzieję dni świętowania
Wielkanocy.

 

 

# „polski” pod lupą

O języku ojczystym mówiliśmy niedawno z racji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. Ton był okolicznościowy, podniosły, jak na taki moment przystało, ale tak naprawdę chodzi o to, by na co dzień posługiwać się polszczyzną piękną, by mówić poprawnie, zrozumiale i interesująco. Ponieważ nasz język nie należy do najłatwiejszych, zawsze można go doskonalić i pilnować się, by nie popełniać błędów. Po prostu warto mieć styl – także w tej sferze życia. Swoboda posługiwania się językiem (językami) jest czymś fundamentalnym, gdyż myślimy w języku. Wniosek oczywisty. Łatwość i precyzja mówienia ułatwia myślenie i umożliwia dawanie wyrazu naszym refleksjom, uczuciom i intencjom w słowach. Oczywiście, abyśmy potrafili zawsze odpowiednie dawać rzeczy słowo (parafrazując myśl patrona roku Cypriana Kamila Norwida), trzeba ćwiczyć i doskonalić wszystkie poziomy języka, bo tylko praca i ćwiczenie czynią mistrza. Żeby nie było to nudą i mozolnym trudem, warto podejść do tego z  pasją, jak w sztuce czy w sporcie – odkrywać piękno, rozbudzać ciekawość, podnosić poprzeczkę i czerpać satysfakcję z sukcesu.
Najlepiej zacząć od eliminacji podstawowych błędów, które często nam się przytrafiają. Po prostu powiedzieć im – nie ! Oczywiście, bez presji, podenerwowania (bez „napinki), ale z uwagą i dyskretną kontrolą siebie. Po kilku próbach dobry nawyk zwycięży.
Należałoby także próbować obserwować sposób mówienia: unikać powtarzania słów, znaleźć wyrazy bliskoznaczne, które mogą lepiej wyrazić istotę naszej myśli. Pobawcie się w malarzy słowem, próbując nadać barwę wypowiedzi, używając frazeologizmu lub wtrącając przysłowie. Naprawdę, taka gra słowami może być ciekawsza niż niejedna gra komputerowa. Pomocne będą rozmaite słowniki: Słownik poprawnej polszczyzny, Słownik synonimów, Słownik wyrazów bliskoznacznych, Słownik frazeologiczny, Słownik języka polskiego, Słownik wyrazów zapomnianych, Słownik wyrazów obcych i inne. Są dostępne w wersji papierowej i online. Zobaczycie, że wszystko, o czym będziecie mówić, wyda się pogłębione, bardziej czytelne i jednoznaczne.
Bardzo ważne jest, gdy chcemy najtrafniej i najpiękniej powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa (to Słowacki), by pamiętać o zasadzie stosowności - odpowiedniego do treści, miejsca i adresata wypowiedzi stylu i słownictwa. Inaczej rozmawiamy z rówieśnikami, inaczej w sytuacjach oficjalnych czy uroczystych. Zawsze jednak mówmy mądrze (w sposób przemyślany) i poprawny.
Jeszcze jedno, nie należy się zniechęcać, mówić w sposób napuszony, trochę sztuczny. Przede wszystkim, pilnowanie się nie może was blokować, zniechęcać. Kiedy mówimy w nieoficjalnych sytuacjach - nasze wypowiedzi są swobodniejsze, dążymy do skracania i upraszczania ( ekonomia języka), posługujemy się odmianą środowiskową (na przykład gwarę młodzieżową, językiem młodych). Podobnie wypowiadamy się za pomocą różnych mediów (smartfon – SMS-y, itp.). Wirtualny przekaz pokazał dużą kreatywność użytkowników i ich zdolności słowotwórcze. Doceniono to zjawisko i  wybierane jest przez językoznawców młodzieżowe słowo roku. Widać, że młodzi ludzie „czują język”, analizują sens i strukturę wypowiedzi. To bardzo pozytywny znak, ale warto ten potencjał wykorzystać także w odniesieniu do języka ogólnego, języka literackiego. Na pewno nikt nie chce zniszczyć kształtowanego przez wieki bogactwa mowy, która oczywiście zmienia się, ale nie powinna  być zubażana. Nie możemy zróżnicowanej komunikacji sprowadzić do memów, do pisma obrazkowego. Owszem, wtedy jest szybko, prosto, ale bez oddania niuansów, bez indywidualnego stylu, emocji i bez...piękna. Niekiedy telegram (też już ginące zjawisko i tym samym słowo) błyskawicznie i skrótowo oddawał intencję nadawcy, ale list  wyrażał dużo więcej, podobnie konwersacja. Słowem, wszystko we właściwym momencie, odpowiednio do celu i we właściwych proporcjach.
Dlatego proponuję cykliczną refleksję nad jakością naszych wypowiedzi. Może pomocne będą proste, elementarne ćwiczenia, które pokażą drogę.
Najważniejsze jest unikanie błędów. One nie powinny się zdarzać. Trzeba jednak wiedzieć, że błąd jest błędem, aby go wyeliminować.

Na początek dwa ćwiczenia.

1. Włączacie czy włanczacie radio?
Oczywiście, poprawna jest jedynie forma - włączać. Spróbujcie kontrolować się, gdy wypowiadacie to słowo, bo nawet wiedząc, która forma jest właściwa, odruchowo mówimy źle.

2. Kolejny językowy problem wiąże się z niewłaściwym użyciem konstrukcji z imiesłowowym równoważnikiem zdania (z imiesłowem przysłówkowym czynnym) i zdaniem osobowym. Niestety, bardzo często słyszy się z wielu ust (także w mediach, w oficjalnych wypowiedziach) sformułowanie typu:
Idąc ulicą, świeciło słońce.
Jasne, że to nie słońce szło ulicą i świeciło, lecz „ja szedłem”, więc należy powiedzieć:
Gdy szedłem ulicą, świeciło słońce.
W konstrukcji z imiesłowem i zdaniem osobowym musi być ten sam pod-miot (wykonujący obie czynności, o których mowa w wypowiedzeniu).
Idąc ulicą, jadłem lody.
Teraz na pewno wyłapiecie takie „kwiatki” językowe. Właśnie taka wrażliwość, którą trzeba wypracować, pozwoli wam dbać o czystość wypowiedzi. To tylko krótki wstęp. Ciąg dalszy nastąpi.....